percha blog

Twój nowy blog

You know what? Fuck it. Fuck it. Fuck it.

Jasne, że powinnam siedzieć i się uczyć, jak każdy kandydat na studia medyczne. Problem polega na tym, że jestem tylko cholerną gówniarą i nie mogę sobie uporządkować uczuć. Męczy mnie ta cisza, męczy mnie ta odrobina samotności, którą właśnie otrzymuję. Nie zadowala mnie dziesięć smsów dziennie i marne „hej” w odpowiedzi na moje „dzień dobry”.

Nie wypełnia mnie wcale zimna obojętność. Jestem sparaliżowana, ale chyba bardziej przez nadzieję na coś świeżego niż przez faktyczne obustronne zainteresowanie. Czuję się, jak za czasów panny S. z Konina. Wymieniamy trzy smsy na krzyż, a robi to za wielką love. Ja się łudzę i myślę, że to się jakoś zmieni, a tu pewnego dnia przychodzi „Mam zablokowane konto. Napiszę, jak odblokuję.”, a ja „Okej.”, które po tygodniu zmienia znaczenie na „Ch. ci w dupę”. Nie chcę, żeby teraz tak było. Z każdym miesiącem, każdą osobą, coraz trudniej mi przyznać się do jakichkolwiek uczuć. Nie wspomnę już o tym, że nie jestem w stanie dać komuś tej pewności, że będę. Ja wiem, że mogłabym to powiedzieć, takie „nigdy cię nie opuszczę” czy „jesteś najwspanialszą kobietą, jaką spotkałam”, ale nienawidzę słów bez pokrycia i jestem świadoma czasowości stanów. Z jednej strony tak bardzo chciałabym zaufać komuś i dać siebie całą, taką jaka jestem. Z drugiej, kiedy okażę jakiekolwiek uczucie, czuję,  że się wygłupiam i siedzę w miejscu, wyprostowana jakby mi ktoś kij w tyłek włożył, z przyklejonym uśmiechem i tabliczką o nieudolnie nakreślonym „spierdalaj”. Laleczka z saskiej porcelany w spodniach i conversach, która pragnąć czegoś, robi wszystko żeby ktoś jej tego przypadkiem nie dał.
Nie rozumiem tej całej emocjonalności, która we mnie siedzi. Po co czekam na coś, co się nie zdarzy? Po co psuję coś, co mogłoby mi dać szczęście? A nie, to drugie pytanie to kłamstwo. Gdybym zmieniła teraz nastawienie, znowu bym musiała o nią zabiegać i walczyć o uwagę. Bo jestem tego kurwa nie warta.
I woke up and smelled the coffee.
She is far away. Me is gone.
La tormenta ha venido, destruyendo todo lo que construí.

Everything reminds me of you and it feels so bad.

I wish nothing had happened, wish you wasn’t that stupid and irresponsible, wish you could trust yourself and make me sure I can trust you.
Now it all seems so irrelevant although I have feelings for you still.
If you had done something after you had cheated, I would’ve felt appreciated. I don’t, because all we reached is mainly my work, my fight. Like I’ve done my part, wheres you were too lost to do anything. I had to find you and stick it back all alone. I know you are thankful and suddenly in love. I would have been as well, I guess.

A może sama powiesz mi, jak mam powiedzieć to Tobie?
Że już nie kocham cię, nie chcę. 

Że kiedy patrzę na to jak jest, już nie przechodzą mnie dreszcze, już nie brakuje mi powietrza, już nie wołam jeszcze, jeszcze, jeszcze.

Pamiętam, kiedy głaskałam Cię po policzku, a ty spałaś snem osoby chorej. Głaskałam Cię wtedy po plecach i myślałam, że naprawdę nie chcę, żebyś się czuła tak, jak się czujesz. Z nerwów zjadałam swoje palce, sprawdzając Twój oddech i temperaturę. Czułam się taka zagubiona w połowie drogi do Ciebie, w punkcie, który jest pół drogi od Ciebie. Miałam świadomość, że ty samej siebie prawdopodobnie nie kontrolujesz. A wcześniej tego wieczora bolało mnie serce i piekły policzki ze wstydu, że zachowywałaś się jak zwykły prostak. Jeżeli nie krępuje Cię moja obecność, to co dopiero kiedy znikam z listy gości? To wszystko to gra, gra luster i światła. Myślę, że jestem ponad to i moje uczucia nie mają znaczenia, bo najwyraźniej są czystą reakcją chemiczną, zapoczątkowaną urojeniami. Miałam wrażenie, że jestem dla Ciebie wyjątkowa, taka specjalna. Ty sprawiałaś wrażenie takiej niesamowicie lojalnej, byłaś zawsze kiedy Cię potrzebowałam, miałam czuć się bezpieczna. Nic bardziej mylnego. Piosenka z początku związku aktualna do dzisiaj. I’m naked, I’m numb, I’m stupid, I’m staying. Czemu dałam się zranić?
Ale gdzieś tam w głębi bezczelnie czai się myśl, że nie żałuję, że było wspaniale. Sęk w tym, że ja już to zaklasyfikowałam jako przeszłość.

¿cómo se puede decirlo? que uno no le quiere a alguien.

Se puede hacerlo con los gestos o diciéndolo directamente, pero siempre lo va trayendo dolor. Por eso considero la técnica de pasar esta información un poco irrelevante. No es decir que es completamente inútil, porque comunicándolo de forma mala puede convertirnos en los cerdos.
Bueno, volviendo al tema, una persona normal no suele herir a otra, por eso toca el tema del fin de amor con mucha sensibilidad. Y ahora lo tengo que encontrar en mi dentro.



* *



Cuando dos personas hacen una decisión tan grande como ser una pareja, piensan en esto y al fin deciden bien. 
¿verdad? 
No puede ser que lo pase solamente en las películas con Julia Roberts y Hugh Grant. Quiero algo así en mi vida para sentirme una vez como la princesa. Una lesbiana también tiene el derecho a eso, ¿no?

Sin embargo, „la vida es un sueño” como lo escribió Luis Calderón de la Barca. Precisamente una pesadilla.

Pues tengo miedo. El miedo enorme de muchas cosas, pero también egoísticas. Como por ejemplo la soledad. No lo necesito, claro. Son las vacaciones y en mi caso es sentarme mi culo en la butaca, viendo las películas estúpidas y leyendo libros serios. El aburrimiento me hace añorar y coge ganas de hacer algo. Es decir, me destruirá los días libres.

Profundamente ya me siento fátal.



Nie mogę ze sobą wytrzymać. Te koszmarnie głupie uczucia mnie kompletnie udupią zanim zdążę cokolwiek powiedzieć. Nie mam wpływu na moje życie. Myślałam, że z czasem z namiastki pozytywnych odczuć wobec jednej osoby zrodzi się miłość. Potem łudziłam się, że po jej zdradzie, zaangażuję się i zacznę porządnie kochać, tymczasem dążę ciągle do tego samego. Chcę mieć kogoś obok, żeby trochę zmniejszyć samotność, mieć zainteresowanie i taką przyjaciółkę od spania zdaje się. Nic nie wychodzi, bo istota jest zła. Czy istota jest zła, bo ja jestem zła? Nie wyciągam wniosków, ulegam kaprysom i w tej chwili skręca mnie, bo ktoś tam nie chce mi odpisać. Włąsciwie to po co miałaby? Muszę wydawać się dość inteligentna, ze zdjęć miła, ale może odrobinę nazbyt entuzjastyczna i jako obca osoba staram się wejść od razu w głębię jej świata. Czemu ludzie, którzy mnie olewają, fascynują mnie najbardziej? Po co mi to?

Chyba brak mi stateczności, miłości i kogoś obok. Ile lat można żyć w przeświadczeniu, że jest się w niewłaściwym miejscu? Gdzie właściwie byłoby to właściwe? Było Oslo, był Poznań, był Berlin, był Edynburg, była Warszawa. Co dzisiaj?

Bardzo udany dzień, doprawdy. Wstałam za dziesięć siódma po kompletnie nieprzespanej nocy. Mojemu nocnemu paleniu towarzyszyło wschodzące słońce. Mam nadzieję, że kiedyś w końcu uda mi się zerwać z tym cholernym nawykiem.

Udałam się do Kościoła na wpół do ósmej. Mam tak ostatnio w nawyku, ale to błąd. Nie sądzę, żeby dziesięciominutowe sola księdza (homilie, da igual) były kiedykolwiek mniej trafione niż te o tak wczesnych porach. Dzieci mieć na razie nie powinnam, dorosłych dzieci tym bardziej nie odnajduję na stanie, a wnucząt jakoś nie planuję na chwilę obecną. Na szczęście miałam ciekawsze rzeczy do roboty.
Mogłam na przykład zastanawiać się całą mszę, czy nie narazić się na gromiący wzrok dewocjonalnej części społeczeństwa i nie udać się w kierunku toalety. Szczególna imaginacja zajmowała moje myśli.
Sorry, zapomniałam chusteczek z domu i muszę się wysmarkać w kościelny papier. Mam nadzieję, że to nie jest świętokradztwo?„, na co staruszka mogłaby odpowiedzieć salwą „honorową” z jakiegoś kałasza. Jak mam ryzykować smarkanie utratą jaj, to dziękuję. Na tym stanęła moja myślobitwa.
Dzisiejsze wyzwania to faktyczne szaleństwo. Walka z siostrzanymi wybuchami miłości i dosadnymi humorkami. Dziecko skrajność, ale ten kruchy kobiecy model mam tylko jeden. Poza tym jest zdecydowanie jednym z najpiękniejszych takich na świecie wraz ze swoim zadartym noskiem, błyszczącymi oczami i wiecznie poplamionymi sukienkami. Tak. Najwyraźniej te uczucia odwzajemnia, bo maluje mi ściany moim lakierem do paznokci tudzież redukuje moje kosmetyki do jednej maskary, kredki i dwóch eyelinerów.
W domu głośno na temat fizyki kwantowej, bo tata ukradł mi książkę i jara się nią, jak porządny chrześcijanin. Dobrze. Może znajdziemy jakąś wspólną płaszczyznę oprócz mocno teoretycznych rozmów o życiu i śmierci. On ma tylko mnie, a ja tylko jego, reszta świata zdaje się z czasem tylko pariasami, także może jeszcze do siebie wrócimy.

I fancy the hip rock ‚n’ roll scenester. I wanna be fucked and then rolled over ’cause I’m an independent woman of the 21st century. No time for knits, I want sex and debauchery.

I read glamour & the guardian. I like flowers & I’m hardy & I take cocaine. I don’t give a fuck about her, I want your name. I can get fucked like the best of men. Like the best of men, like the worst of pain. Inflicted on another young girl again, impressed by another guitar hero- he’s a top score & you’re a zero, you’re out of your league! There ain’t no rubber on the tracks it’s gravel. You fall hard, cut quick and it’s an STD a cut knee. You’re a side of stage grasp a laugh, an aftershow party in a bath, fucked and expected to be fucked, a gasp from an uninformed intruder, the crowd go wild and things get ruder. They’re already out of hand and there’s no-one here to take your hand. It’s a cold shower and a scramble for a dirty pair of knicker don’t get yours mixed up with hers…

Now get out of bed! Get out of bed, get out, get out, get get out of bed!

Get up get down & get undressed! Cause that’s what you do best. Strip, strip strip ‚n shag. Fuck, get fucked ‚n drag and be impressed by the better sex. Take a piece of raw vegetable and hold it to your breast and say you stood for nothing. You were just a hole that lacked passion another undegnified product of society. 

That girl should have been a mansion.

Raz jesteśmy, a raz nas nie ma.

Zabawa w kotka i myszkę.
Pyszna zabawa.
Wychodzę na wariatkę, bo mój oddech przyspiesza wprost proporcjonalnie do zmiany szorstkości struktury ściany.
Zamknąwszy oczy jestem bogiem, przez chwilę wszystko wydaje się możliwe.
Kawę już zrobiłam, stęskniona wracam do pisania.
Ciega, sordomuda.

  • RSS