Swoje przygody rozpoczynam wciąż w dobrym humorze i bez znużenia. Dostawszy się na (może nie wymarzone, ale zawsze) dobre studia, można zacząć rozglądać się za pokojem (mniej burżujsko) na obcej planecie o roboczej nazwie Warszawa. Zidentyfikowawszy niezidentyfikowane zaległam przed serwisem, chwalącym się tysiącami ogłoszeń o niezaludnionych metrach kwadratowych polskiej stolicy, które za odpowiednią i regularną opłatą staną się w pewnym sensie nasze. Z niewypowiedzianą radością przystąpiłam do lektury.

Pierwsze co się rzuca w oczy to ogrom ofert.
Bierzesz trzy głębokie wdechy i czytasz. Po dziesięciu minutach zdajesz sobie sprawę, że właściwie podoba Ci się każde z tych ogłoszeń, to może warto poddać je jakimś kryteriom? Tak więc ustaliwszy mniej więcej gdzie, za ile i z kim, ponownie zagłębiłam się w lekturze. Po godzinie uzupełniłam kryteria o moje kocie dziecko, a także stworzyłam unikalną tabelę porównawczą ofert w popularnym programie Imperium Szatana, tudzież wysłałam kilka maili/smsów z identycznym pytaniem. No i pięknie, robota wykonana, mogę sobie zrobić kawę.
**
Tegoż samego dnia wieczorem, to jest mniej więcej teraz, zdałam sobie sprawę z tego, że wspomniana mieścina liczy sobie więcej alergików niż jakiekolwiek inne miasto. Autentycznie. Ba! Posunęłabym się nawet do stwierdzenia, że nie ma lepszej obrony antywłamaniowej niż uroczy, puchaty i zabójczo cichy kotek.
Postanowiłam odłożyć na chwilę perypetie pokojowe i zajrzałam do sekcji, w której odwrotnie – ludzie dają ogłoszenia, że wynajmą sobie własny kawałek betonu. Może będzie ktoś szukał ekipy do wynajmu mieszkania? – pomyślałam. Po kilku chwilach uzmysłowiłam sobie, że to było równie nierealne jak to, że wpadnie dziś do mnie na noc Johnny Depp.
„Jestem uroczą studentką lansu i baunsu, która lubi srać kwiatkami, rzygać tENczom i rozpowszechniać zabójcze cichacze po domu. Wybierz mnie! Zapłacę od 550 do 600.”.
AAAAAAAAAAAAAAAA!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
O, głupoto ludzka!
Naiwne, naiwne, naiwne ogłoszenia, do których zajrzy ktoś, kto chciałby się pośmiać, a nie wynająć pokój. Po co w ogóle istnieje taka opcja, żeby zamiast szukać, czekać aż samo się znajdzie? Osobiście nie zniosłabym takiej bierności. Poza tym ktoś, kto daje takie ogłoszenie, sam sobie odbiera prawo wyboru. Ile ofert otrzyma w ten sposób? Dwie? Jedną? Zero? Ludzie są naprawdę, ale to naprawdę śmieszni. Albo może to ja jestem pysznie zaślepiona? Mam odruch wymiotny.
Accio oferta!