W tak nowoczesnych czasach trudniła
się nakręcaniem pozytywki. W jej dźwiękach było zdecydowanie
więcej uroku niż w szczerzących zęby kradzionych empetrójkach.

Melodia antyku przepełniona była
pewnym żalem, słuchając jej mimowolnie roniła łzy wzruszenia.
Nieidealne dźwięki trafiały precyzyjnie w samo centrum jej duszy.
Kruszyły na chwilę człowieczą postać, żeby mogła ona po chwili
zapomnienia, odbudować się na złotych fundamentach intelektualnej
rozkoszy.

Jej myśli tym razem potrzebowały
kilkakrotnego nakręcenia pozytywki, a i to nie dało jej
upragnionego wzniosłego spokoju.

Myśli dziewczęcia zaprzątał
nieprzyjemny obraz.

Cała przecudowna miłość…, o
miłości!

Czemu dając jednym najszerszy uśmiech
na świecie, innym odbierasz grunt spod nóg?

Usta przy ustach

stukot serca

zgrzyt trzask najprzykrzejszy

kruszący rzęsistych łez ciemiężący

przestańże.

przestań.

szepty szukają szacunku w strasznym
szale miłości

szsz serce…

Sama sięgnęła po papier. Prawdziwy
papier, gdyż elektronicznego zgnieść się nie da.

-Serce – pisze – szszszsz. Ból
przeminie, w momencie kiedy na niebie zagoszczą najbardziej burzowe
z chmur. Ulewa szczęścia spadnie z nieba, a całe stworzenie świata
utonie pochłonięte żywiołem. Na jego miejscu urodzi się drugie
widzenie człowieka. Człowiek w związku z drugim. Ja w związku z
Tobą. Ja w związku z Tobą i z Nim.

Zgniotła papier, a ziemia rozstąpiła
się, by go pochłonąć.