Jak łatwo można powiedzieć, że to co było ma swój koniec tu i teraz. Jak łatwo przekreślić kogoś i podeptać jego czas. Jak łatwo zatrząsnąć czyimś światem i go doszczętnie zniszczyć. Dlaczego? Czy warto w ogóle wchodzić w czyjeś życie i pozwolić komuś wejść w swoje, mając tę świadomość, że jedyne co nas tam czeka to prędzej czy później ból?

Nawet jeśli dzisiaj nam wyjdzie i niech nawet wychodzi te kolejne dwadzieścia lat, to prędzej czy później nadejdzie ten dwudziesty pierwszy rok i wszystko się zwali nam na głowy, cały ten sufit nasiąkniętych wodą lat i przez to o wiele cięższych niż nam się zdawało.

Nie chcę nigdzie odchodzić, to jest jakaś decyzja. Nie chcę być zabójcą. Nie chcę być zamachowcem czyichś światów. W tego imię jestem, tylko i aż.
Czasem patrzę na imiona i nazwiska.
Zastanawiam się, czy też pijesz teraz herbatę.
Też, przecież ja nie piję teraz herbaty.