percha blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 1.2012

Siedzę pod niebem. Czuję jak jego ogrom mnie przytłacza, a jednocześnie zachwyca.

Chmury przesuwają się dość szybko, popychane nieublagalnie wciąż do przodu i do przodu.
Samotna para na samym środku parku. Taka nieświadoma czyichś uważnych oczu, spoglądających z ciemności. Otoczeni przez drzewa, osłonięci płotem. Oświetleni urokliwym i tajemniczym blaskiem latarni.
Już niedługo będą zaledwie ulotnym wspomnieniem. Nikt nie przypomni sobie ich twarzy, napięcia i namiętności w ich oczach.
Być może to już ostatni raz. Skąd wiesz, że się jeszcze zobaczymy? Bo ja myślę, że masz w oczach strach. To dlatego swoim wzrokiem karmisz ścianę, kaloryfer i sufit. Nie kierujesz go na mnie. Boisz się, że mur runie. I zobaczysz nowy, nęcący świat. Jak tylko go poznasz, samodyscyplina wyrobiona twardo przez tyle samotnych lat, stanie się zwykłym ciężarem.
Ale ja wiem, że jest tam też światło. Break me down.
Siedzę sama w ciemności, wyglądając za okno. Romantyczna pocztówka. Intymność tego wieczora obnaża się przede mną, współżyjemy ze sobą jak kochający się ludzie. Czuję, że mnie wypełnia mieszanka rozkoszy i strachu. Zawsze bałam się ciemności, może dlatego tak bardzo się kochamy.
Jestem sama. Nie ma teraz nikogo, żeby mnie ukoić i powstrzymać przed świętowaniem nicości. Igrzyska rozgrywają się we mnie. Psychomachia?
Jedzie pociąg. Przypomina mi to o tym, że te tory ciągną się tam, gdzie chciałam się jakiś czas temu znaleźć. Dziś już nie chcę i nie mogę. Dobrze, że jest chociaż kotka. To nie człowiek, nie mogę liczyć na jej odpowiedź, ale jej cisza jest i tak wspaniała. Wystarcyz mi jej pełen aprobaty mruk, jestem w niebie.
Muszę skończyć moją myslozbrodnię. Muszę popełnić chemię. Więcej chemii.
Chodź tu.

Czasem się zdarzają takie niesamowite oczy.
Tak przepełnione siłą i optymizmem, że jedno zapatrzenie się w nie, umie wyrwać Ci z płuc najświeższą porcję tlenu, wywołać klęskę żywiołową w ustach i sprawić, że Twój język będzie tylko martwym kołkiem. Wtedy, kiedy starasz się wypowiedzieć cokolwiek, okazuje się, że da się jedynie wysapać cos zupełnie nieskładnego, co przywodzi na myśl jedynie mumię, która po szalonej ilości lat w okradzionej piramidzie ma zamiar teraz coś przekazać światu. „Mmm” zaczyna się mormorando, przerywane histerycznymi atakami połykania nieistniejącej śliny.
Oczy milczą, nie ułatwiają wysłowienia się. Oczekują. Wstrzymują oddech, żeby wydać podświadomy osąd.
Czy dostanę drugą szansę, żeby udowodnić, że nie jestem szaloną mumią?
Na razie wstrzymują się z werdyktem. Ja to widzę, czuję. Gonią za mną w mojej głowie, jak w jakiejś Gombrowiczowskiej wizji. Uciekam przed nimi i chowam się w futrze. Nie pachnie toaletą, to dobrze.

Moje ataki odbijają się od Twoich oczu.
Nic już nie wiem.
Czasem się zdarzają takie niesamowite…niesamowite oczy.


  • RSS